Podsumowanie roku 2015

Śmieszna sprawa, że tym razem już pod koniec lata zacząłem zastanawiać się nad podsumowaniem roku 2015. Dużo się działo. Parę rzeczy było fajnych. Ale spróbujmy.

  • Zostałem występującym muzykiem-artystą (nadal w pełni amatorem)
  • Zapisałem się do licznych projektów muzycznych
  • Odkryłem, że ukuleliści to wspaniali ludzie
  • Urządziłem kolejne koncerty ukulele, tym razem w miejscach publicznych.
  • I rozdawałem kazoo.
  • Występowałem licznie z chórem Dubitatio <3
  • Wróciłem na Sierakowską Wiosnę Klasyków
  • Wróciłem do Bucharzewa
  • Zauroczyłem się w przynajmniej kilku dziewczętach
  • Zostałem kajakarzem
  • Stałem się (i przestałem być) blogerem komiksowym w Głupocie Prosto z Kadru
  • Zostałem fanem Tricksterów
  • Przeżyłem różnorodne przeżycia w Ameryce, w USA, na odległym kontynencie
  • Chodziłem na najlepsze koncerty
  • Przeżyłem magiczne przyjęcie urodzinowe
  • Stałem się konsultantem medialnym w sprawie Star Wars

  • Życie.

    Ładne dziewczęta zawsze popularne

    Życie nie ma sensu, ale na szczęście potrafi być absurdalne.

    DSC02017

    Oto na samym środku pustyni stanu Nevada stoi kolorowe miasto, wyglądające jakby zaprojektował je trzylatek. W centrum tego miasta stoi pałac, zbudowany w stylu włoskim. Przed pałacem stoi fontanna, tańczącą w rytm muzyki z całego świata, raz kompozycje pochodzące z Hollywood (Ennio Morricone), raz z dalekiej Europy (Strauss, o ile pamiętam). Przed fontanną przechadzają się kolorowi przebierańcy, niepasujący w ogóle do tego tła: Minionek, znudzony Króliczek Playboya, dziewki w bikini i policyjnych czapkach. I jakiś człowiek nawołujący do wiary w Jezusa. Wśród przebierańców są też dwie dziewczyny, ubrane w latynoskie stroje karnawałowe z Ameryki Południowej. Obie nie są iberoamerykankami, nie pora tez na karnawał (jest koniec września). Jednak chętnych do pozowania z nimi jest mnóstwo…wśród nich niżej podpisany. Przy drugim zdjęciu dziewczęta przyjmują w dodatku absurdalną pozę, która na siłę mogłaby być inspirowana tańcem flamenco. Cudowne, wręcz magiczne nałożenie się absurdów.

    DSC02018

    PS. I wszystko za darmo! „Bo wiesz, my żyjemy z napiwków…gdybyś mógł mieć trochę dla mnie i dla mojej przyjaciółki…Mamy rozmienić, w razie czego…..Przypominam, żyjemy z napiwków!”

    PS2. Ten tekst został napisany na słonecznej plaży Pacyfiku w Santa Monica, już samo w sobie jest cudownie absurdalne.

    Jadę do Ameryki

    Wbrew mojej czerwcowej wypowiedzi, prawdopodobnie już tu nic nie napiszę. No chyba, że będę miał jakąś dobrą okazję. Nawet mi się odechciało pisać o tym jakie pisanie jest trudne. A taką notatkę (też) kiedyś zacząłem. W ogóle to mam naszkicowane kilkanaście nudnych wypowiedzi na tematy wszelakie, ale pisać się nie chce.

    Ale ja nie o tym chciałem. Chciałem Wam powiedzieć, bo potem będzie, że nie mówiłem. Jadę do Ameryki. Do tej prawdziwej, za Oceanem Atlantyckim, do Stanów Zjednoczonych. Wakacje życia. Trochę się opierałem przed wyjazdem. Siostra mnie namówiła. Co złego to ona. Ale co dobrego też. Zatem pozdrawiam z zagranicy. Poza tym gorąco liczę, że będę miał okazję na żywo przesyłać wrażenia z tego obcego lądu. Na twitterze, instagramie, snapchacie i fejsie. Być może nawet jakąś dłuższą formę tutaj. Także śledźcie mnie, dlaczego by nie. Pozdrawiam!

    May the Force be ever in your favor!

    Transatlantyk 2015

    11844996_10207758129137925_2266875540446199137_o

    Poprzednie podsumowanie Transatlantyku opisałem szczegółowo na blogu. W tym roku wystarczył mi Facebook. O czymś to świadczy. Nawet o kilku rzeczach na raz. Ale mniejsza, przeklejam z fejsika:

    Podsumowanie Transatlantyku: obejrzałem 18 filmów. Średnia ocen 6,2. Biletów kupiłem za mniej niż kosztował karnet. Najlepsza trójka to same dokumenty. ‪#‎transatlantyk‬

    Aha i najważniejsze: podobało mi się. Siedzenie w kinie cały tydzień jest super.