Jadę do Ameryki

Wbrew mojej czerwcowej wypowiedzi, prawdopodobnie już tu nic nie napiszę. No chyba, że będę miał jakąś dobrą okazję. Nawet mi się odechciało pisać o tym jakie pisanie jest trudne. A taką notatkę (też) kiedyś zacząłem. W ogóle to mam naszkicowane kilkanaście nudnych wypowiedzi na tematy wszelakie, ale pisać się nie chce.

Ale ja nie o tym chciałem. Chciałem Wam powiedzieć, bo potem będzie, że nie mówiłem. Jadę do Ameryki. Do tej prawdziwej, za Oceanem Atlantyckim, do Stanów Zjednoczonych. Wakacje życia. Trochę się opierałem przed wyjazdem. Siostra mnie namówiła. Co złego to ona. Ale co dobrego też. Zatem pozdrawiam z zagranicy. Poza tym gorąco liczę, że będę miał okazję na żywo przesyłać wrażenia z tego obcego lądu. Na twitterze, instagramie, snapchacie i fejsie. Być może nawet jakąś dłuższą formę tutaj. Także śledźcie mnie, dlaczego by nie. Pozdrawiam!

May the Force be ever in your favor!

Nowy serwer

Blog przeszedł kolejną rewolucję, choć pewnie za bardzo tego nie widać. W każdym razie trafiliśmy na nowy serwer i mam nadzieję wszystko będzie teraz działało szybko i elegancko. I bezpiecznie. Ach i skusiłem się w końcu na najbardziej hipsterską rzecz na świecie, czyli własną domenę. Także wystarczy kliknąć burzol.pl i jest. Ale szpan.

Jeżeli nabawię się gustu i zmysłu estetycznego, wtedy może popracuję jeszcze nad jakąś skórką. Trochę tu szaro.

A przy okazji zajrzałem sobie w historię tego bloga. Całkiem spoko rzeczy pisałem. Chciałbym być tak kreatywny jak kiedyś. Swoim bliskim żartuję czasem, że teraz moja kreatywność spadła tak bardzo, że jestem kreatywny ujemnie. I troszkę to jest śmieszne, ale troszkę prawdziwe, niestety. Ze trzy lata temu powinienem był napisać notkę o absolutnym braku czasu, ale jakoś nie miałem okazji.

Ale co tam, może kiedyś.

Aha, żeby nie było, że Wam nie mówiłem. Od jakiegoś czasu staram się publikować perełki komiksowe „Pyszności prosto z kadru” w stridowym periodyku „Głupotą prosto z kadru”. Gorąco polecam.

Podsumowanie roku 2014

Powinienem cofnąć datę tego postu, ale niech tam. Boo i WordPress sprawiają mi ciągłe problemy. Niech będzie, że wrzucam to dziś. Bo w ogóle, to nadal żyję. Tak w miarę. Na ukulelu gram, ciut za dużo.

A na koniec roku zrobiłem sobie taką listę, którą znalazłem w notatkach do bloga, to niech się stanie publiczna, ku pamięci.

Osobiste przełomy Burzola roku 2014:

  • urządziłem swój pierwszy koncert ukulelowy
  • kupiłem swoją pierwszą kanapę
  • zapisali mnie do chóru
  • otrzymałem niespodziewane przyjęcie urodzinowe
  • zostałem swatką
  • zacząłem chodzić do fryzjera
  • sprawiłem sobie świeżego PCta
  • zakochałem się w twórczości Sondheima
  • wielokrotnie byłem w teatrze (!)
  • Jeff Daniels dowiedział się o moim istnieniu

Tyle przygód.

The road you didn't take [bez sensu]

Wszystkie przeszłe zdarzenia, każda podjęta decyzja, doprowadziły mnie właśnie do tego miejsca i czasu. Stojąc przy przejściu dla pieszych spojrzałem w lewo… Ujrzałem ją. Nasze spojrzenia się spotkały. Już widzieliśmy te wspólne spotkania. Radość, przyszłość… Potem ona skręciła w lewo. Ja poszedłem w prawo.

#poezja