Radio live forever

Radio, które już od początków lat pięćdziesiątych miało być stłamszone przez telewizję wciąż jakoś żyje, coraz to zdobywając sobie nowe nisze i kolejne pokolenia słuchaczy, a teraz wraz z rozwojem internetu rozkwita na komputerach całego świata. Często wbrew mediom tradycyjnym.

Oto było sobie Jazz Radio, warszawska rozgłośnia nadająca muzykę jazzową przez cały dzień (ech, pomyśleć, że z 10 lat temu w Poznaniu też mieliśmy radio grające jazz cały czas), aż do grudnia 2008, kiedy to została wykupiona i zniszczona przez korporację Radia Zet – firmę Eurozet, która postanowiła stworzyć ogólnokrajową sieć stacji przydżezzowujących radiowych Chili Zet. Twórcy zajmujący się Jazz Radiem postanowili przenieść swoją działalność do internetu, założyli Fundację Popularyzacji Muzyki Jazzowej „EuroJAZZ” i teraz na falach http://radiojazz.fm nadają niekomercyjnie swoje autorskie programy o przeróżnych dżezzowych przestrzeniach.

Albo inny przykład, podszyty nieco polityką. Krzysztof Skowroński, człowiek, który zdołał przywrócić z bagna starą Trójkę, niedawno został haniebnie odwołany przez obecne władze rządzące polskimi państwowymi mediami i za to, oraz ogółem na złość, postanowił założyć własną rozgłośnię. Żeby było lepiej do współpracy zaprosił byłych pracowników Trójki, w tym na przykład słynnego redaktora Gunia, czyli Grzegorza Wasowskiego. Tak powstało nadające od czasu do czasu radio wnet.

A to przecież tylko wierzchołek góry lodowej, w internecie jest tyle miejsc, tyle twórczych osób, są radia autorskie, radia uczelniane, radia dowcipne i te puszczane z playlisty. A wszystkie pełnoprawne, profesjonalne lub półprofesjonalne (cokolwiek to oznacza), i co ciekawe nigdy nie związane z amatorskim niezależnym od radia podkastem. Oczywiście nie wszyscy zdołają się utrzymać, internet to trudne medium, niepewne i niewierne (w dodatku ciągle różne siły usiłują przejąć nad nim kontrolę). Ale najzdolniejsi powinni dać sobie radę. A o to w końcu chodzi.

40 lat minimaxu

Święto. Dziś mija okrągłe czterdzieści lat odkąd Piotr Kaczkowski prezentuje rzeszom słuchaczy radiowej trójki w programie MiniMax muzykę różną i różniastą, najnowsze nowości, stare starocie, wywiady z muzykami, a także wiele innych, innymi słowy muzykę przez duże MU. Co tu dużo mówić, MiniMax wychował muzycznie nie tylko mnie, ale dosłownie miliony Polaków, przecież 40 lat to kilka pokoleń i gdyby nie ta audycja nic byśmy pewnie nie wiedzieli o wielkich muzykach. Kaczkowski to jedna z największych postaci w Polsce, oraz – co potwierdziła Tori Amos – jeden z najlepszych radiowców na świecie. No i bez niego nikt nie poznałby piosenki o Sarence. Czegóż można życzyć. Kolejnych stu lat audycji i godnego następcy.