Chwile bycia fanem

brody3Jest późna wiosna 2015 roku. Siedzę sobie spokojnie przy piwie z grupą znajomych, jak zwykły człowiek. Nagle w telefonie dostrzegam powiadomienie o  smsie. Zrządzeniem losu dokładnie w  tym samym czasie po drugiej stronie globu, na wielkiej imprezie dla fanów, a  także w  internecie, zostaje wyświetlony drugi zwiastun nowych Gwiezdnych wojen. Epizod VII, Przebudzenie Mocy. Zakładam słuchawki, włączam wideo….i nie mogę ukryć entuzjazmu. Ta muzyka, ten montaż…a w finale na ekranie pojawia się postać, którą znam od wielu lat. Bohater, którego już nigdy nie spodziewałem się zobaczyć na wielkim ekranie. „Chewie, jesteśmy w domu” – mówi Han Solo, a ja już nie mogę się pozbierać. Nie można wrócić do banalnych rozmów przy piwie po takim ładunku emocjonalnym. Nigdy nie zapomnę tego seansu. Parę miesięcy wcześniej….

Ciąg dalszy, czyli pełną wersję felietonu o chwilach bycia fanem Star Wars, można sobie przeczytać w 3. numerze magazynu „Brody z Kosmosu”. Polecam!

Mando`a

Istnieje wiele sztucznych języków – nie tworzonych i kształtowanych przez wieki, ale opracowanych przez jednego, lub kilku autorów…tak dla jaj. Najsłynniejszym chyba jest esperanto autorstwa polskiego żyda L. L. Zamenhofa. Inne przykłady to te tworzone dla dzieł kultury i rozrywki: prace przygotowawcze Tolkiena do nowej mitologii czyli język elficki, czy klingoński ze Star Treka. Wszyscy wielcy mają swój język, a od niedawna i Gwiezdne Wojny mają swój. Karen Traviss zamiast robić to za co jej płacą, czyli pisać proste książki SF, zaczęła punkt po punkcie, tradycja po tradycji tworzyć kulturę Mandalorian – wynajmowalnych nomadów w przepięknych wojowniczych zbrojach. Pani Traviss zaczęła też tworzyć język Mandalorian – mando`a. Poznałem go trochę na Dniach Fantastyki i przyznaję, że piękny to język. I prosty – zasad gramatycznych nie ma prawie wcale, żadnych odmian, ani kilku rodzajów czasu. Banał. A zaczęło się niespecjalnie skomplikowanie – powstała gra SW: Republic Commando, w której miłośnikowi Boby Fetta i Mandalorian udało się dodać pieśni wojowników, szanty dodające siły i odwagi mandaloriańskim wojownikom, zaś serca wrogów przepełniające nieprzebytym strachem. Jedna z nich to Vode An, czyli w basicu (angielskim) Brothers All:

mando`a:

Kote!
Kandosii sa ka’rta, Vode an.
Coruscanta a’den mhi, Vode an.
Bal kote, darasuum kote, Jorso’ran kando a tome.
Sa kyr’am nau tracyn kad, Vode an.

Kandosii sa ka’rta, Vode an.
Coruscanta a’den mhi, Vode an.

Bal…

Motir ca’tra nau tracinya.
Gra’tua cuun hett su dralshy’a.
Aruetyc runi solus cet o’r.

Motir ca’tra nau tracinya.
Gra’tua cuun hett su dralshy’a.
Aruetyc runi trattok’o.

Sa kyr’am nau tracyn kad, Vode an!

Basic:

Glory!

One indomitable heart, Brothers all.
We, the wrath of Coruscant, Brothers all.
And glory, eternal glory, We shall bear its weight together.
Forged like the saber in the fires of death, Brothers all.

One indomitable heart, Brothers all.
We, the wrath of Coruscant, Brothers all.

And…

Those who stand before us light the night sky in flame.
Our vengeance burns brighter still.
Every last traitorous soul shall kneel.

Those who stand before us light the night sky in flame.
Our vengeance burns brighter still.
Every last traitorous soul shall fall.

Forged like the saber in the fires of death, Brothers all!

Piękna to pieśń. Dobrze się ją śpiewa.
Kilka książek, w których Karen Traviss wprowadza swoje pomysły o mando`ade spodobały się na tyle, że powstają już następne powieści o mandalorianach. I bardzo dobrze.

A Wy…uczcie się języków!

Star Wars to nie hobby, to styl życia

Ludzie miewają hobby. Coś co odrywa ich od ponurej rzeczywistości i pozwala nieco odpocząć. Według wikipedycznej definicji (pasja, pot. konik, czyli praca wykonywana w czasie wolnym od obowiązków dla relaksu) najczęściej jest to kolekcjonerstwo, amatorskie uprawianie sportu, zajęcia rekreacyjne takie jak łowienie ryb czy zbieranie grzybów, albo robótki ręczne. Ludzie miewają hobby.
A ja mam…star_wars1
To było jakieś sześć lat temu. Poznawałem internet, odkrywałem, że są ludzie zajęci jednym konkretnym tematem. No i odkryłem, że są takie filmy, które są dopiero zaczątkiem czegoś większego. Kroplą w morzu. Są zaledwie kawałeczkiem całego świata pełnego przygód, niezwykłych postaci a także różnych mikroświatów. Nie ukrywam, że to strony internetowe wkręciły mnie w SW. Głównie ICO i Bastion (a przedtem jeszcze kilka już zamkniętych). I teraz…kocham Gwiezdne Wojny. Ot tak.

Dobrze znam filmy. Oglądałem je wiele razy, i nadal oglądam od czasu do czasu. Choć po kawałku. Znam książki, choć do niewielu wracam drugi raz, to jak najwięcej z nich staram się przeczytać. Znam komiksy, które czasem nawet bardziej starwarsowe są od książek. Grywam w gry komputerowe, kręcą mnie figurki. Z resztą teraz już jestem fanatykiem – cieszy mnie wszystko to, co ma takie logo, jak powyżej. Zbieram dziwne gadżety. Moim najdziwniejszym i cennym nabytkiem jest…jest piżamka dziecięca – z Lukiem Skywalkerem i X-wingami.

Dlaczego piszę o tym dziś? Ponieważ dokładnie trzydzieści lat temu, 25 maja 1977 roku była premiera pierwszych „Gwiezdnych Wojen”. 30 lat temu świat się zmienił. Po pierwsze zmieniła się kinematografia, bo to i efekty specjalne i sposób kręcenia filmów, ale też i sposób opowiadania historii, oraz kierunek kina – przygodowe, rozrywkowe, dla wszystkich. Wreszcie zmienił się świat, bo niezliczone ilości osób dostały nowe, niepowtarzalne hobby. Wszystkim tym, którzy czują, że dziś jest prawdziwe święto życzę wszystkiego najlepszego :D. A reszcie polecam SW obejrzeć. Jak ktoś nie widział to musi, a jak widział, to nie zaszkodzi, żeby spróbował raz jeszcze.

Chętnie zarzucę kilkoma linkami, w tym wyjątkowo do swoich własnych prac i współprac: po pierwsze filmsideowe siedem dni SW, gdzie przeczytać można dwa moje teksty wprowadzające w SW – o powstaniu filmui o fenomenalnych fanach. Po drugie polecam bastionowy Tydzień „Nowej nadziei”, w którym garść ciekawych ciekawostek o powstawaniu epizodu 4. Wreszcie na koniec polecam relację z konwentu, który aktualnie odbywa się USA Celebration 4. A i jeszcze dzisiaj telewizja mówiła o mnie i ludziach mi podobnych: TVP1 i TVN.

Drodgi czytelniku. Niech Moc będzie z Tobą.

Jango Fett Zone

banner11Oto przed państwem strona Jango Fett Zone. I żebyście nie myśleli, że to byle coś – dzielę się tutaj swoim dzieciństwem. Nad tą stroną pracowałem długie lata. Baah, same początki strony, to jeszcze zanim Gwiezdne Wojny uderzyły mi do głowy. Był rok mniej więcej 2001 (mniej więcej druga połowa), Bartek (jeszcze nie Burzol) poznawał uroki HTML’a, internet znał tylko z modemu, a jednak jarał się różnymi ciekawymi rzeczami, które tam znalazł. W tym „Atakiem Klonów”. No i temu Bartkowi, czy z czasem Burzolowi, bardzo spodobała się postać Jango Fetta i jego mandaloriańska zbroja. Kawał historii. Bo trzeba Wam wiedzieć, że to co zobaczycie to jest już druga graficzna wersja tej strony, czy może nawet serwisu. O tym, że sporo nad nią przesiedziałem, świadczą liczby: około 70 okładek, tyleż opinii, 30 bannerów, 3 recenzje i niezliczone godziny pracy, czyli razem 4,90 MB danych. Jejku, jak ja się dobrze przy tym bawiłem.
Ta strona leżała niezmieniona przez lata i w takiej, nie ruszanej wersji ją przedstawiam:

Jango Fett Zone
banner5

Miłego czytania ;).