Ładne dziewczęta zawsze popularne

Życie nie ma sensu, ale na szczęście potrafi być absurdalne.

DSC02017

Oto na samym środku pustyni stanu Nevada stoi kolorowe miasto, wyglądające jakby zaprojektował je trzylatek. W centrum tego miasta stoi pałac, zbudowany w stylu włoskim. Przed pałacem stoi fontanna, tańczącą w rytm muzyki z całego świata, raz kompozycje pochodzące z Hollywood (Ennio Morricone), raz z dalekiej Europy (Strauss, o ile pamiętam). Przed fontanną przechadzają się kolorowi przebierańcy, niepasujący w ogóle do tego tła: Minionek, znudzony Króliczek Playboya, dziewki w bikini i policyjnych czapkach. I jakiś człowiek nawołujący do wiary w Jezusa. Wśród przebierańców są też dwie dziewczyny, ubrane w latynoskie stroje karnawałowe z Ameryki Południowej. Obie nie są iberoamerykankami, nie pora tez na karnawał (jest koniec września). Jednak chętnych do pozowania z nimi jest mnóstwo…wśród nich niżej podpisany. Przy drugim zdjęciu dziewczęta przyjmują w dodatku absurdalną pozę, która na siłę mogłaby być inspirowana tańcem flamenco. Cudowne, wręcz magiczne nałożenie się absurdów.

DSC02018

PS. I wszystko za darmo! „Bo wiesz, my żyjemy z napiwków…gdybyś mógł mieć trochę dla mnie i dla mojej przyjaciółki…Mamy rozmienić, w razie czego…..Przypominam, żyjemy z napiwków!”

PS2. Ten tekst został napisany na słonecznej plaży Pacyfiku w Santa Monica, już samo w sobie jest cudownie absurdalne.

Jadę do Ameryki

Wbrew mojej czerwcowej wypowiedzi, prawdopodobnie już tu nic nie napiszę. No chyba, że będę miał jakąś dobrą okazję. Nawet mi się odechciało pisać o tym jakie pisanie jest trudne. A taką notatkę (też) kiedyś zacząłem. W ogóle to mam naszkicowane kilkanaście nudnych wypowiedzi na tematy wszelakie, ale pisać się nie chce.

Ale ja nie o tym chciałem. Chciałem Wam powiedzieć, bo potem będzie, że nie mówiłem. Jadę do Ameryki. Do tej prawdziwej, za Oceanem Atlantyckim, do Stanów Zjednoczonych. Wakacje życia. Trochę się opierałem przed wyjazdem. Siostra mnie namówiła. Co złego to ona. Ale co dobrego też. Zatem pozdrawiam z zagranicy. Poza tym gorąco liczę, że będę miał okazję na żywo przesyłać wrażenia z tego obcego lądu. Na twitterze, instagramie, snapchacie i fejsie. Być może nawet jakąś dłuższą formę tutaj. Także śledźcie mnie, dlaczego by nie. Pozdrawiam!

May the Force be ever in your favor!